- Acoustic Guitar Show 2011
- T.Burton Festival 2010
- Warsztaty Thomasa Leeba (Austria 2010)
- Acoustic Guitar Show 2010
- Kieran Murphy: Per Se
- Steve Howe: Natural Timbre
- Tommy Emmanuel: The Mystery
- Koncert T.Emmanuela w Warszawie
Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Koncert T.Emmanuela w Warszawie
Tommy Emmanuel w Warszawie (20.11.2010)
Dlaczego gitara Tommy'ego Emmanuela jest tak zmaltretowana? Rozwiązanie tej zagadki poznali ci, którzy w sobotę przyszli na jego koncert w warszawskim klubie Palladium.
Elektryzujący, żywiołowy, wspaniały. Tak był występ australijskiego gitarzysty fingerstyle Tommy'ego Emmanuela w wypełnionym po brzegi warszawskim klubie Palladium. Bilety wyprzedano miesiąc przed koncertem; fani chcący kupić bilet w dniu koncertu musieli zadowolić się miejscami stojącymi. Występ wart był jednak każdej niewygody.
Koncert otworzył ciepło przyjęty przez warszawską publiczność polski gitarzysta Adam Palma. Punktualnie o 20:00 na scenę wyszedł maestro, a z głośników rozbrzmiały dźwięki utworu z nowej płyty – The Fingerlakes.
Tommy popisał się nie tylko fenomenalną techniką gry na gitarze, ale także pięknym głosem, wykonując takie utwory jak Guitar Rag, Nine Pound Hammer, Today Is Mine i tytułowy przebój z nowej płyty - Haba Na Haba (w suahili oznacza to "ziarnko do ziarnka", po angielsku "little by little") poświęcony amerykańskiej misjonarce, która wspiera przedsiębiorczość podopiecznych tanzańskich sierocińców. W połowie koncertu na scenę powrócił Adam Palma. Razem zagrali kilka piosenek, do których improwizowali solówki, między innymi przebojowe wykonanie Guitar Boogie. Po tym przerywniku Tommy ponownie wyśmiał podręcznikowe definicje gitary jako instrumentu strunowego. W wywiadach zawsze podkreśla, że jest perkusistą, który nauczył się grać na gitarze. Uderzał miotełką w gitarę i mikrofon – zaimprowizowany zestaw perkusyjny. Nic dziwnego, że jego gitara jest tak mocno poobijana.
W setliście znalazły się utwory z poprzednich płyt - Classical Gas, Beatles Medley i Heartbreak Hotel, w którym Mistrz ponownie popisał się świetnym głosem, naśladując Elvisa Presleya. Wrażenie robiły też utwory z nowej płyty - szybki Locomotivation (nawiązujący do kawałka z płyty Only - Train To Dusseldorf) i inspirowany muzyką Indian Navajo The Trails (kto by się domyślił, że skrobaniem pudła można tak spektakularnie naśladować grzmot pioruna?).
Blisko dwugodzinny koncert zakończył się owacjami na stojąco. Tommy wyszedł ostatni raz na scenę i na bis zagrał jeden z najtrudniejszych kawałków w swoim repertuarze – The Hunt.
autor tekstu: Aleksander Przywara




