Festiwalguitar-show guitar-battle

Jesteś tutaj:  Strona Główna » Recenzje » Acoustic Guitar Show 2011

Acoustic Guitar Show 2011

 

W dniach 12-14 maja w Słupsku odbyła się II Edycja Festiwalu Acoustic Guitar Show. Impreza przyciągnęła sympatyków muzyki akustycznej oraz adeptów sztuki gitarowej, a jej tematem przewodnim była technika „Fingerstyle”. Dyrektor artystyczny festiwalu Piotr Słapa, zadbał o świetny skład, który przez trzy wieczory (w sumie osiem koncertów) prezentował możliwości gitary akustycznej oraz klasycznej, zbierając w zamian salwy oklasków zadowolonej publiczności. Kto to był i jak się na scenie zaprezentował, o tym nieco później. Festiwal połączony był z konkursem gitarowym - Acoustic Guitar Battle. Zgłoszenia przyjmowane były drogą internetową przy wykorzystaniu portalu YouTube, gdzie uczestnicy zamieszczali swoje kompozycje, covery bądź aranżacje. 11-osobowe jury wybrało swoich faworytów. Wyróżnienia otrzymali Grzegorz Drogoń oraz Jarosław Antończyk, a Grand Prix konkursu wywalczył Filip Fiebiger, który w nagrodę otrzymał gitarę akustyczną Ibanez ufundowaną przez firmę Interton.

 

Otwarcie festiwalu miało miejsce 12 maja w Filharmonii Sinfonia Baltica o godzinie 18:30. Pierwszym punktem czwartkowego programu koncertów było oficjalne wręczenie nagród oraz krótkie występy muzyków nagrodzonych w konkursie Acoustic Guitar Battle. Swoje umiejętności zaprezentowali Jarosław Antończyk oraz Filip Fiebiger, wykonując po dwa utwory. Po występie uczestników AGB, na scenie pojawił się duet gitarzysty Piotra Słapy oraz skrzypka Łukasza Czekały, prezentując wyśmienitą formę. Artyści koncertują razem od niedawna, jednak obaj są doskonałymi muzykami i każda kompozycja autorska czy aranżacja zdaje się być dopracowywanym przez lata utworem, gdzie nie ma miejsca na błędy czy niedociągnięcia. Podczas występu odwoływali się przede wszystkim do solowej płyty Piotra – Broken Wing (tytułowy utwór w towarzystwie skrzypiec to jeden z moich faworytów w ich repertuarze), ale nie uciekli również od gitarowo-smyczkowych aranżacji, jak choćby Come Together zespołu The Beatles. Gwiazdą pierwszego wieczoru był zagraniczny duet – Andreas KapsalisGoran Ivanovic, którzy na festiwal w Słupsku przyjechali aż z Chicago, a przy okazji odbyli kilkudniową trasę po Polsce. Jak łatwo wywnioskować z brzmienia nazwisk muzyków, mają oni korzenie bałkańskie. Andreas Kapsalis z pochodzenia jest Grekiem, choć urodził się i wychował na przedmieściach Chicago, zaś Goran Ivanovic pochodzi z Serbii. W ich muzyce wyraźnie słychać wpływy ich kręgów kulturowych. Skomplikowane podziały rytmiczne, pozornie nie dające się wyliczyć (jak choćby utwór Arythmia) i złożone harmonie wymagają ogromnego skupienia słuchacza. Duet grający na gitarze akustycznej i klasycznej wykonał wiele wspaniałych aranżacji. Podczas koncertu usłyszeliśmy dzieła takich tuzów jak Chick Corea (utwór Spain) czy temat muzyczny z filmu Zawodowiec kompozycji Ennio Morricone. Mimo wymagającego repertuaru publiczność nagrodziła artystów owacjami na stojąco.

 

Drugiego dnia festiwal przeniósł się na deski Teatru Rondo. W kameralnej, niewielkiej sali, przy intymnym świetle bliski kontakt muzyków z publicznością niewątpliwie wpłynął na odbiór muzyki gitarowej. Zwłaszcza, że drugi dzień obfitował w nuty bardzo romantyczne, a niejednokrotnie nawet ckliwe. Pierwszy na scenie pojawił się Pasha Lychagin. Młody Rosjanin z Sankt Petersburga przyleciał specjalnie na występ na zaproszenie Piotra Słapy, z którym się przyjaźni. Pasha zaprezentował energiczne aranżacje znanych tematów muzyki pop (Livin' on a Prayer), przyśpiewek ludowych, zarówno polskich (Poszła Karolinka) jak i rosyjskich (Kalinka). Niespodzianką było brawurowe wykonanie popularnego wśród muzyków fingerstyle utworu Jerry's Breakdown, zagranego na jednej gitarze w duecie z Casper’em Esmannem z Danii. Kolejnym wykonawcą piątkowego wieczoru był Piotr Krępeć. Polski gitarzysta wprowadził zupełnie odmienny, spokojny nastrój. Jego kompozycje opierają się na pięknych, wyszukanych melodiach. Piotr rozpoczął występ od utworu eksperymentalnego, zagranego przy pomocy mocnego delay’a, potem jednak już nie sięgał do efektów polegając w stu procentach na swoich palcach. Jego muzykę można określić jako dopracowaną, przemyślaną, ale słyszalnie płynąca z serca. Głównem punktem drugiego dnia festiwalu był austriacki duet grający na gitarach klasycznych, Michael Langer i Sabine Ramusch. Michael jest profesorem gitary na Anton Bruckner University w Linz, autorem ok. 40 podręczników gitary, zaś Sabine absolwentką tej uczelni. Ich drogi połączyły się dwa lata temu i od tego czasu odbyli wiele tras koncertowych po całym świecie. Mają również w dorobku płytę Guitar & Passion. W swojej muzyce uciekają się do aranżacji dość klasycznych, z barokową nutą. Zarówno repertuar, jak i zachowanie sceniczne są pod wyraźnym wpływem akademickim (np. równe, liczone na czas ukłony). Oczywiście jest i miejsce na improwizacje, nawet w utworach, w których niekoniecznie byśmy się tego spodziewali. Koncertu wysłuchałem z wielkim zaciekawieniem, bowiem zaprezentowali oni zupełnie odmienny styl od większości wykonawców Acoustic Guitar Show.

 

Trzeci dzień festiwalu rozpoczął się warsztatami, które poprowadzili Piotr Krępeć, Michael Langer oraz Andrea Valeri. Muzycy opowiadali o swoim indywidualnym podejściu do instrumentu i chętnie dzielili się wiedzą. W międzyczasie w holu Teatru Rondo miała miejsce wystawa gitar akustycznych Faith, zorganizowana przez firmę Interton, jednego ze sponsorów festiwalu. Wieczorne koncerty otworzył duński gitarzysta Casper Esmann, który miał już okazję zaprezentować się na scenie podczas wykonania Jerry's Breakdown poprzedniego dnia festiwalu. Tym razem zagrał pełny repertuar złożony zarówno z kompozycji autorskich, jak i aranżacji. Podkreślenia wymaga fakt, że Casper niedawno skończył 19 lat, a na gitarze gra od lat czterech. Muzyk na scenie czuł się swobodnie, był dowcipny, wyluzowany. I przede wszystkim wspaniale grał. Czekałem na ten koncert z niecierpliwością, aby przekonać się co można zrobić z gitarą po raptem czterech latach nauki. Mimo pewnych niedociągnięć jego koncert był bardzo udany a zakończenie w postaci Classical Gas wywarło na mnie ogromne wrażenie. Piotra Resteckiego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Jeden z bardziej znanych polskich gitarzystów fingerstyle zyskał popularność szerszej publiczności dzięki telewizyjnym programom Must Be The Music czy Kuba Wojewódzki Show. Ceniony przede wszystkim przez wzgląd na niesamowity warsztat, niezwykłą dynamikę i charyzmę. Oczywiście nie będzie zaskoczeniem fakt, że zagrał wspaniale. Jego charakterystyczny medley oparty na znanych tematach (m.in. Różowa Pantera) czy autorska aranżacja niemenowskiego hymnu Dziwny Jest Ten Świat to żelazne punkty jego programu wywołujące największe owacje. Jako ostatni na scenie pojawił się Andrea Valeri. Ten dwudziestoletni Włoch odbył już trasę po większości Europy, a przed nim nagranie kolejnej płyty i trasa po Australii, RPA oraz innych odległych miejscach. Po raz pierwszy sięgnął po instrument́, kiedy miał 11 lat by nauczyć się piosenki tytułowej ze Strażnika Teksasu. Dzisiaj potrafi zaaranżować prawie każdy utwór na solową gitarę. Jest fenomenem i jednym z najbardziej obiecujących gitarzystów młodego pokolenia. A koncert? Oczywiście najwyższy światowy poziom. Autorskie kompozycje, aranżacje włoskich klasyków i mistrzowska wersja Sultans of Swing. Zachwycił nie tylko publiczność, ale i innych muzyków, którzy wypowiadali się o nim w samych superlatywach.

 

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Acoustic Guitar Show obfitował w najróżniejsze formy muzyczne oraz dostarczył ogromną dawkę emocji. Był żywym dowodem na to, że gitara jest jednym z najbardziej uniwersalnych instrumentów. W przyszłym roku festiwal zostanie przeniesiony do Warszawy. Decyzja jak najbardziej słuszna, jednak trochę szkoda, bo w Słupsku duch Witkacego nadaje koncertom czegoś wyjątkowego...

 

Więcej na: www.guitarshow.pl

 

GALERIA ZDJĘĆ

 

Marcin Rutkowski